Aktualności
Matka Kościoła
Dzisiejsze święto zostało ustanowione przez Papież Pawła VI na prośbę biskupów polskich, na zakończenie III sesji Soboru Watykańskiego II (21 XI 1964). Matka Chrystusa jest także Matką założonego przez Chrystusa Kościoła. Jej rola jest ustawicznie taka sama, jak na weselu w Kanie Galilejskiej, być wyczuloną na potrzeby ludzi, prowadzić ich do Boga, wstawiać się za nimi, przypominać o posłuszeństwie wobec Chrystusa. Ona nie jest boginią, Ona nie zajmuje miejsca należnego Chrystusowi, Ona na Niego wskazuje, do Niego prowadzi, uczy pokory i posłuszeństwa Bożym natchnieniom i przykazaniom.
Wczorajsza uroczystość Zesłania Ducha Świętego ukazała nam narodziny Kościoła. Dzisiaj, w jego pierwszy powszedni dzień, liturgia stawia przed nami Maryję i nazywa Ją wyraźnie: Matką Kościoła. To nie jest tytuł sentymentalny. To dogmat, który wyrasta wprost ze słowa Bożego, które dziś usłyszeliśmy. Trzy czytania odsłaniają przed nami duchowe macierzyństwo Maryi wobec nas – wobec Kościoła.
W pierwszym czytaniu, z Księgi Rodzaju, słyszymy o dramacie upadku. Człowiek się ukrywa, zrywa relację z Bogiem. Jednak w ten mrok grzechu Bóg rzuca promień nadziei. Wypowiada tajemniczą zapowiedź, nazywaną Protoewangelią: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę”. Ojcowie Kościoła widzieli w tej „Niewieście” Maryję, nową Ewę. Jeśli Ewa stała się „matką wszystkich żyjących” w porządku natury, skażonej grzechem, to Maryja staje się Matką wszystkich żyjących w porządku łaski, dzięki Temu, który jest Jej Potomstwem – Jezusowi Chrystusowi, zwycięzcy szatana.
Ten związek Maryi z rodzącym się Kościołem widzimy namacalnie w scenie z Dziejów Apostolskich. Apostołowie wracają do Wieczernika. Są po Wniebowstąpieniu, czekają na obietnicę Ojca. W tym kluczowym momencie przejścia, w sercu rodzącej się wspólnoty, jest Ona. Święty Łukasz zapisze z naciskiem: „Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i braćmi Jego”. To jedyny raz w Dziejach, kiedy Maryja jest wymieniona z imienia. Jest tam nie jako jednostka, ale jako Matka Jezusa, otoczona przez apostołów. Jej obecność jednoczy ich na modlitwie. Jest duchowym sercem Kościoła, który za chwilę ma się narodzić w mocy Ducha Świętego. Jak pod krzyżem przyjęła duchowe macierzyństwo wobec umiłowanego ucznia, tak w Wieczerniku otacza nim całą pierwotną wspólnotę.
I wreszcie Ewangelia o weselu w Kanie Galilejskiej. To pierwszy znak Jezusa, objawienie Jego chwały, w które Maryja ma swój pokorny, a zarazem kluczowy udział. Zauważmy Jej postawę. Ona widzi ludzką biedę: „Nie mają już wina”. Wino w Biblii to symbol radości, miłości, święta. Bez Jezusa każda ludzka uczta staje się pusta, każda radość się kończy. Maryja dostrzega ten brak i wstawia się, nie narzucając niczego Bogu. A potem wypowiada słowa, które są Jej duchowym testamentem, programem dla całego Kościoła: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Sama usuwa się w cień, by wskazać na Syna.
W tym jest istota macierzyństwa Maryi wobec Kościoła. Ona nieustannie szepcze nam do ucha, w każdej naszej życiowej biedzie, w każdym braku wina radości i nadziei: „Zróbcie wszystko, cokolwiek On wam powie”. Jej matczyna troska polega na prowadzeniu nas do posłuszeństwa wiary Jej Synowi.
Dlatego dzisiejsze święto jest dla nas ogromnym umocnieniem. Maryja, dana nam za Matkę, nie jest daleką królową. Jest jak w Wieczerniku – obecna na modlitwie z nami i za nami. Jest jak w Kanie – wrażliwa na nasze braki. Uczmy się od Niej postawy zawierzenia i natychmiastowego posłuszeństwa. I prośmy, aby jako Matka Kościoła nieustannie wstawiała się za nami, byśmy mieli odwagę robić wszystko, co Syn Jej nam mówi.






