Aktualności
Nasza pamięć o zmarłych i droga do świętości
Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie Panu.
Za chwilę na tym ołtarzu dokona się cud. Jezus Chrystus ponowi swoją Ofiarę, dając nam samego Siebie jako zadatek nieśmiertelności. Karmiąc się Jego Ciałem, dotkniemy wieczności. Ta Msza Święta to najważniejszy punkt dzisiejszego dnia – bo to stąd, z tego ołtarza, czerpiemy nadzieję, z którą za chwilę wyruszymy poza mury tego kościoła.
Uroczystość Wszystkich Świętych w polskiej tradycji ma swój niepowtarzalny rytm. Najpierw gromadzimy się w świątyni, by wielbić Boga w Jego świętych, a za kilka chwil, wyruszymy w procesji na nasz parafialny cmentarz.
Ta droga, którą wspólnie przejdziemy, ma głęboki sens symboliczny. To nie jest zwykły spacer. Ta procesja to obraz naszej ziemskiej pielgrzymki. Wszyscy jesteśmy w drodze. Idziemy ramię w ramię – młodsi i starsi, zdrowi i chorzy, z różnymi bagażami życiowych doświadczeń. Idziemy tam, gdzie spoczywają ci, którzy tę drogę już ukończyli: nasi rodzice, dziadkowie, sąsiedzi, przyjaciele.
Dlaczego idziemy do nich w procesji, ze śpiewem na ustach i z modlitwą w sercu?
Bo jako chrześcijanie nie idziemy na cmentarz jak na plac przegranych. Idziemy tam z orędziem zwycięstwa! Idziemy ogłosić nad grobami naszych bliskich, że Chrystus zmartwychwstał, a śmierć została pokonana. Płonący paschał w Kościele, oraz krzyż – znak naszej nadziei – uświadamiają nam, że ciemność grobu nie jest wieczna.
Przedziwny jest ten dzisiejszy dzień. Przenosi nas w miejsce, przed którym na co dzień uciekamy w naszych myślach. Stajemy nad grobami tych, których kochaliśmy i wciąż kochamy. Patrzymy na wyryte w kamieniu imiona, na daty, które brutalnie zamknęły jakąś ziemską historię. I choć wokół nas płoną tysiące świateł, w wielu sercach panuje dziś bolesna, cicha ciemność tęsknoty.
Przynieśliśmy ze sobą najpiękniejsze kwiaty. Kupiliśmy największe znicze. Chcemy w ten sposób wykrzyczeć światu, że pamiętamy, że ten ktoś był dla nas ważny. I to jest dobre, to jest ludzkie.
Ale zatrzymajmy się na chwilę w tym biegu między jednym grobem a drugim. Spójrzmy głębiej, poza to, co widzialne dla oczu. Gdybyśmy zapytali naszych zmarłych: „Czego teraz najbardziej potrzebujecie?”, odpowiedź, która przyszłaby z wieczności, mogłaby nas zaskoczyć. Oni nie prosiliby o kolejny znicz, o kwiaty. Oni prosiliby o jedno: o Eucharystię, o Komunię świętą, o modlitwę.
Śmierć zmienia postać życia, ale go nie kończy. Między nami a tymi, którzy odeszli, nie ma przepaści nie do przebycia. Istnieje most, a tym mostem jest Jezus Chrystus. Kiedy stoicie przy grobach, wasze możliwości pomocy bliskim są ograniczone. Nie możecie ich już przytulić, nie możecie przeprosić za trudne słowa, nie możecie podać im ręki.
Jest jednak jedno miejsce, gdzie wasza dłoń spotyka się z ich dłonią w sposób najdoskonalszy – to jest ołtarz Pański.
Kiedy przystępujecie do spowiedzi, kiedy wasze serce staje się czyste, a potem podczas Mszy świętej przyjmujecie do swojego serca żywego Jezusa w Komunii świętej – dzieje się rzecz niezwykła. Przełamujecie barierę śmierci. Ofiarując tę Komunię świętą za swojego zmarłego ojca, matkę, męża czy dziecko, dajecie im najwspanialszy, bo Boży prezent. Przynosicie im ulgę w czyśćcowym cierpieniu. Przynosicie im miłość, która gasi każdy ogień oczyszczenia.
Znicz wypali się za kilkanaście godzin. Kwiaty zwiędną przy pierwszym mrozie. Jednak Komunia święta przyjęta za zmarłego ma wartość wieczną. To jest ratunek, który otwiera bramy nieba. To jest prawdziwe światło, które nigdy nie gaśnie i którego żaden wiatr tego świata nie jest w stanie zdmuchnąć.
Dlatego proszę Was dzisiaj, drodzy Bracia i Siostry: nie pozwólcie, aby te dni Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego skończyły się tylko na cmentarnej estetyce. Niech te dni będą czasem wielkiego szturmu modlitewnego do nieba.
Jeśli nosisz w sercu grzech, idź do konfesjonału. Oczyść serce. Przyjmij Jezusa i podaruj Go tym, którzy sami już nic dla siebie zrobić nie mogą. Oni czekają na Twój dar. Czekają na Mszę świętą, na Różaniec, na dar odpustu. Stańmy się dzisiaj dla naszych zmarłych prawdziwymi aniołami miłosierdzia. Pomóżmy im dojść tam, gdzie nie ma już łez, bólu ani rozstania – do wiecznej radości w Bogu.
Amen.






