Aktualności
XXV Niedziela Zwykła
Na ławeczce przed domem siadało dwóch panów w średnim wieku. Prowadzili dziwna dysputę. Jesz co ? – pyta jeden drugiego . Co takiego ? Myślę jaką nową nazwę nadać Polsce , bo wszystko w niej się ,,pokićkało”, wszystko u nas jest na ,, bez...” Jak to rozumieć, pyta.
No widzisz :
- idziesz koło dworca kolejowego, koło mostów - bezdomni
- przystaniesz koło Urzędu Pracy, koło bram zakładów – bezrobocie
- Jedziesz polskimi drogami – tyle krzyży po zabitych – bezmyślność
- Idąc korytarzami szpitali , lekarze rozkładają ręce – bezradność
- Pytam się młodych kim chcą być, dlaczego się nie chcą uczyć – bezsens
- Na alejkach parku, czasem w telewizji – bezwstyd
- W autobusach, pociągu , na różnych imprezach – bezczelność
- Patrzysz na codzienne życie, zachowanie – nie wiadomo kim ten ktoś jest wierzący, czy ateista – ludzie żyją jakby Boga nie było – to znów bezbożność
- zaglądnąłem na cmentarz grzebalny, okradzione kwiatki – bezczeszczenie grobu
- Koło sklepu monopolowego stoją ludzie czekający na coś – bezczynność...
- Patrzysz na przestępstwa, złodziejstwo – znowu bezkarność
- Jak tu nazwać ta naszą, bezradną Polskę. Na drogach spaleni, zabici, w jeziorach topielcy po spożyciu alkoholu, w kościołach coraz mniej ludzi , bez dzieci
Polsko, powiedz, jak cię wreszcie nazwać ?
Pan Jezus nazywa dzisiaj w Ewangelii każdą wspólnotę, zwłaszcza nas zjednoczonych w Kościele swoją winnicą. W tej winnicy gromadzą się ludzie, pracują, rozmawiają, tworzą jedność, dążą do godnego celu, szanują się, umieją sobie pomagać. Ale nie jest tak w porządku wszystko, jak tego pragnie Gospodarz winnicy.
Właściciel winnicy umówił się zapłacić za pracę całodzienną po denarze – a tu tym, co pracowali tylko godzinę dał tyleż samo. Mądra odpowiedź nie ugasiła szemrania – pada więc pytanie: Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy, czy o denara umówiłeś się ze mną? Weź co twoje i odejdź. Czy na to złym okiem patrzysz na to, że ja jestem dobry ?
Co ma zrobić z nami Bóg – skoro uparcie myślimy tylko po ludzku, po ziemsku. Ktoś tak ładnie się wyraził, że Bóg jest nieobliczalny w swojej mądrości i w swojej dobroci wobec nas ludzi.
Znamy dobrze słowa pragnące tą prawdę uwydatnić: myśli moje, nie są myślami waszymi, drogi moje – drogami waszymi. Tutaj chciałoby się powiedzieć: Podporządkuj swoje myślenie myśleniu Boga, a drogi twoje niech będą zgodne z drogą Boga.
Tak myślał św. Paweł, gdy powiedział: żyję ja – już nie ja , żyje we mnie Chrystus. Często w naszym myśleniu ulegają pomieszaniu słowa dobroć, sprawiedliwość, zazdrość itp. Przecież w winnicy nikt nie został skrzywdzony, wszystko według umowy. Wszyscy otrzymali obiecaną należność za przepracowane godziny. Sprawiedliwość została zachowana z precyzją.
Nie boje się tutaj powiedzieć, że zazdrość to szatański wirus.
Ludzie sobie zatruwają życie zazdroszcząc wszystkiego. Jedni zazdroszczą pieniędzy, mieszkania, samochodu, dzieci komputera, a nawet zdrowia, czy uśmiechu. To bardzo groźna choroba wśród ludzi. Chorujemy dzisiaj szczególnie na zazdrość.
By lepiej zrozumieć dzisiejszą ewangelię spójrzmy raz jeszcze na Winnicę Chrystusową – Kościół. Do niego należą nie tylko ochrzczeni w pierwszych dniach życia, ale i w wieku młodzieńczym i w starości, pod wieczór swojego życia, w ostatnich godzinach pracy w winnicy – a nawet jak Dobry Łotr – w ostatnich minutach życia. Czy im zazdrościć tego, ze zdążyli się pojednać z Bogiem, uzyskać zbawienie ?
Bóg gotów jest każdego obdarzać swoją dobrocią, ale to nam musi na tym zależeć, pracować dla Boga, dla zbawienia innych.
Jeśli człowiek zrywa więzy z Bogiem, nie rozmawia z Nim na modlitwie, unika Mszy św., częstej Komunii św. – staje się pustym naczyniem . Takie serce już nie jest zdolne do wczucia się w dobroć Boga, zanurza się w prymacie ,, denara”.
Zabierzmy dzisiaj z tej Eucharystii – Ofiary wielkiej miłości Boga do każdego nas to przekonanie, że nie będziemy szukać innej nazwy dla naszej Ojczyzny zamykanej w słowach z sylabą poprzedzającą ,,bez...” każde określenie naszej jakby czarnej polskiej rzeczywistości. Jezus Chrystus do każdego z nas dziś woła: idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam.






